Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
79 postów 6 komentarzy

"Rzeczy Wspólne"

Rzeczy Wspólne - "Rzeczy Wspólne" powstały po to, aby poważnie mówić o polityce na przekór niepoważnym czasom. Drugim celem kwartalnika jest aktualizacja polskiego republikanizmu, który uważamy za naszą najlepszą tradycję polityczną.

Stawrowski: Czy chrześcijanin może być dobrym obywatelem? cz. 1

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

O ile dotąd życie wspólnoty politycznej, oparte na nierozerwalnym splocie państwa i religii, pozostawało dla jej członków najwyższym celem i ostatecznym punktem odniesienia, o tyle chrześcijanie związek ten wprost zakwestionowali.

 W ich oczach porządek religijny i porządek państwowy nie były już tożsame ze sobą, lecz – przeciwnie – istniały obok siebie jako dwie odrębne, samodzielne rzeczywistości.

 

Kiedy pierwsi uczniowie Chrystusa wyruszali w świat, aby szerzyć naukę swojego Mistrza, na czele państwa rzymskiego już niemal od stulecia stali imperatorzy. Jednak nawet w okresie rządów najbardziej despotycznych władców duch republiki, wcielony w obyczaje i prawa, nadal wyznaczał horyzonty myślenia obywateli Rzymu. Zresztą władza cezarów, podobnie jak wcześniej królów, nie zawsze bywała tyranią; niektórzy z nich – jak pokazuje historia – potrafili sprawować ją w republikańskim poczuciu odpowiedzialności za wspólnotę. Mogli się w tym oprzeć na trwałości wielu republikańskich instytucji. Solidnym fundamentem państwa pozostawało rzymskie prawo, wciąż panowało też przekonanie – wzmocnione dodatkowo istniejącym systemem wierzeń – że najwyższym powołaniem człowieka jest służba ojczyźnie.

 

Ten drugi moment należy szczególnie podkreślić. W czasach starożytnych polityka ściśle łączyła się z religią. Czy to w Egipcie, czy w greckichpoleis, czy też w zróżnicowanym etnicznie imperium Rzymu na czele panteonu bóstw odnajdziemy bóstwa opiekuńcze danej wspólnoty. Takie podejście, w którym troskę o swoje państwo utożsamiano ze służbą bogom, było wówczas sprawą powszechną i oczywistą. Z owej zasady – mimo swojego monoteizmu – nie wyłamywali się również Żydzi; „w obowiązującym w tamtych czasach porządku obydwa te wymiary, polityczny i religijny, były absolutnie nierozłączne. Nie istniał ani wymiar «wyłącznie polityczny», ani wyłącznie religijny. Świątynia, Miasto Święte i Ziemia Święta wraz z jej narodem nie były tworami wyłącznie politycznymi, nie były to jednak także rzeczywistości wyłącznie religijne. Gdzie w grę wchodziły świątynia, naród i Ziemia, tam istniały również religijne podstawy polityki i jej religijne konsekwencje. Obrona «miejsca» i «narodu» stanowiła w gruncie rzeczy problem religijny, ponieważ chodziło tu o dom Boży i lud Boży”1.

 

Ferment

Przesłanie, które przyniosło ze sobą chrześcijaństwo, stanowiło w ówczesnym świecie istotne novum. Nie tylko odsłaniało nieznane dotąd oblicze Boga, ale w konsekwencji prowadziło do zupełnie innego postrzegania wartości porządku politycznego oraz sensu postawy obywatelskiej. Nic więc dziwnego, że budziło u wielu niezrozumienie, sprzeciw i agresję. Owszem, prześladowania chrześcijan bywały niekiedy spowodowane intrygami władców (przykładem Neron, który zrzucił na nich winę za pożar Rzymu2), jednak istotnym źródłem konfliktu pozostawała chrześcijańska wizja rzeczywistości, której nie można było łatwo pogodzić z dotychczasowym wyobrażeniem tego, co dla państwa i jego obywateli najważniejsze i najbardziej święte. Represje wobec Kościoła, które rozpoczęły się na wielką skalę po edykcie cesarza Decjusza z 249 roku3 i trwały z przerwami przez ponad pół wieku, aż po panowanie Dioklecjana i Maksymina Dai, były zarządzane przez kolejnych władców w imię ochrony istniejącego porządku, zagrożonego przez tych, którzy najwyższe dobro odnajdywali gdzie indziej. Trudno nie dostrzec, że podejmujący te represyjne działania imperatorzy starali się troszczyć – ewidentnie w duchu republikańskim – o pomyślność swojego państwa i jego obywateli4.

 

Na czym polegał ferment, który chrześcijaństwo wniosło w ówczesny świat? O ile dotąd życie wspólnoty politycznej, oparte na nierozerwalnym splocie państwa i religii, pozostawało dla jej członków – zarówno władców, jak i obywateli – najwyższym celem i ostatecznym punktem odniesienia, o tyle chrześcijanie związek ten wprost zakwestionowali. W ich oczach porządek religijny i porządek państwowy nie były już tożsame ze sobą, lecz – przeciwnie – istniały obok siebie jako dwie odrębne, samodzielne rzeczywistości. Co więcej, w porównaniu do wymiaru religijnego porządek państwowy został ewidentnie zdegradowany. Patrząc z perspektywy osób odpowiedzialnych za losy wspólnoty politycznej rodziło to zasadniczą wątpliwość: czy wyznawca Chrystusa może być w ogóle lojalnym i ofiarnym obywatelem państwa?5 Od rozwiania tej wątpliwości zależał poniekąd dalszy los chrześcijan w imperium rzymskim. Ojcowie i apologeci Kościoła, mierząc się z tym wyzwaniem, musieli najpierw sami sobie odpowiedzieć na pytanie, na czym miałaby polegać specyfika chrześcijańskiego podejścia do państwa i polityki.

 

Zbigniew Stawrowski (ur. 1958), filozof polityki, profesor w Instytucie Politologii UKSW oraz Instytucie Studiów Politycznych PAN, dyrektor Instytutu Myśli Józefa Tischnera w Krakowie. Autor książek: „Państwo i prawo w filozofii Hegla” (1994), „Prawo naturalne a ład polityczny” (2006), „Niemoralna demokracja” (2008), „Solidarność znaczy więź” (2010). Stały współpracownik „Rzeczy Wspólnych”.

 

1 J. Ratzinger Benedykt XVI, „Jezus z Nazaretu”, t. II, Kielce 2011, s. 183-184.

2 Chrześcijanom zarzucono wtedyodium humani generis – nienawiść do rodzaju ludzkiego. (Por. Tacyt, „Roczniki” XV, 44).

3 Edykt ten nakazywał wszystkim obywatelom złożenie ofiary kadzidła i wina za pomyślność cesarstwa. Por. W. Myszor, „Europa. Pierwotne chrześcijaństwo. Idee i życie społeczne chrześcijan (II i III wiek)”, „Studium Generale Europa”, Warszawa 1999/2000, s. 13.

4 Nie zachowały się wprawdzie edykty antychrześcijańskie Dioklecjana, ale można przypuszczać, że przypominały one swym duchem jego edykt przeciw manichejczykom z 297 roku: „Manichejczycy jakby nowe i złowieszcze znaki weszli w ten świat spośród ludu perskiego, naszych wrogów. (…) I należy się obawiać, żeby – jak to zwykle bywa – z upływem czasu nie usiłowali przez swoje wstrętne obyczaje i nieszczęsne prawa perskie, wsączyć w ludzi niewinnej natury, to jest prosty i spokojny lud rzymski i cały nasz zamieszkany obszar jakby jadu złośliwej żmij”; cyt. za: W. Myszor, „Europa. Pierwotne chrześcijaństwo…”, dz. cyt., s. 32. Wszystkie przytaczane poniżej fragmenty pisarzy wczesnochrześcijańskich cytuję za książką W. Myszora, która w dużej części jest wyborem ich tekstów; w nawiasie kwadratowym podaję odpowiednie strony.

5 Pytanie to powróci w innym kontekście w czasach nowożytnych (por. np. N. Machiavelli, „Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem Rzymu Liwiusza”, II, 2; J.J. Rousseau, „Umowa społeczna”, IV,7).

KOMENTARZE

  • Powiedzmy też, że chrześcijaństwo zaczyna sie od osobistej miłości Boga.
    Dopóki każdy z nas sie prawdziwie nie nawróci, będziemy tylko gadać.
    Naród to suma jednostek.

    Przypomnę, że w demokracji demos jest cesarzem, jak postanowiła i nałozyła to na nas Rewolucja Francuska.

    Rządźmy więc, ale pierwsze oddajmy sie Chrystusowi Królowi.
  • Czy chrześcijanin może być dobrym obywatelem?
    Przydalaby sie definicja.
    Co to znaczy chrzescijanin?
    Jest tyle roznych wyznawcow. Jest tyle religii, denominacji...
    Roznice miedzy tymi wyznaniami sa czasem bardzo duze, nawet zaskakujace.
    Ale nie tylko miedzy wyznaniami, bo np. w katolicyzmie mamy np. zwyklych katolikow majacych rodziny prace..., mamy ksiezy podlegajacych Watykanowi i mamy najrozmaitsze klasztory, niektore 'zamkniete' dla zycia na zewnatrz.

    Tak wiec, kto to chrzescijanin dzisiaj?

    Druga definicja, ktora przydalaby sie, to: kto to dobry obywatel?
    Czy to ten czynny, protestujacy, gdy sie nie zgadza...?
    Czy ten bierny, podporzadkowany rzadzacym w kazdym wzgledzie?

    Kiedys dawno temu, uczniowie Jezusa Chrystusa, tylko Jego sluchali i tylko Jemu byli wierni, wiec sprawa byla prosta.
  • autor
    Czekam dalszego wywodu; tu nie jestem przekonany o pełnej słuszności wskazanych podstaw.
  • Zalezy to od "systemu" prawnego państwa. Według Marksa istota życia jakiegokolwiek czyli tkże politycznego, społecznego, ekonomi
    jest pasozytnictwo i sprawiedliwość jest naukowo (w komuniźmie) właściwym stanem równowagi pomiedzy sprzecznymi intereasami PASOZYTNICZYMI--GDYŻ INNYCH NIE MA I BYĆ NIE POWINNO.
    Dla tego wszyscy według Marksa musza być "materialistami" (uznawać pierwotność "materii" w wtórność "ducha")
    Ogbecnie obowiązuje pasożytniczy system państw pomarksistowski nop w Izraelu katolik nie moze być obywatelem nawet będac "talmudycznie rasowym" Żydem i na dodatek dzieckiem holocaustu. Jeden "idealista" moze w państwie pasożytniczym narobić dużo wedłu marksistów i materialistów "złego" jak np Jezus Chrystus.
    Talmudycznie rasowy Żyd uznajacy m inn Dekalog ma jednak prawo uznawania wybranych cytatów ze "świetych tekstów" za "słowa Boga żywego" zaleznie od swych interesów chwilowych. Marks i Lenin uzalezniali stosowanie zasad swych "teorii" od zaawansowania na drodze do "komunizmu" w ramach "dyktatury proletariatu" , "polityki kadr i kompromisów" itp
    Nawet Korwin Mikke transcendentalny liberal załozył partie "polityki realnej"

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930